Na koniec pozostawiłem sobie przeglądarkę, która jest wyjątkowa pod wieloma względami. Ta wyjątkowość sprawiła, iż byłem zmuszony przestać korzystać z tej aplikacji, chodzi mi o Google Chrome. Produkcją tą zainteresowałem się jakiś czas temu, gdy używałem wtedy jeszcze Firefoxa 3.6 zainstalowanym na moim Linux-ie. Jako że przeglądarka ta była wyjątkowo zamulona, a prędkość jej działania wysoce mnie nie satysfakcjonowała, postanowiłem poszukać czegoś innego. Jako, że słyszałem wiele pochlebnych opinii na temat Google Chrome, postanowiłem ją zainstalować. Efekt był taki, że byłem nią zachwycony, prędkość działania była powalająca, w porównaniu z Firefoxem 3.6. Wszystko działało szybko, a reakcja no moje polecenia była natychmiastowa, tak więc całkowicie porzuciłem płonącego liska. Jeśli chodzi o funkcjonalność to jest to program porównywalny do produktu Mizilli, i ma praktycznie wszystko czego potrzebuje przeciętny internauta. Dlaczego więc na wstępie napisałem, że musiałem przestać używać Chroma? Otóż okazuje się, że ta przeglądarka to spyware, wszelkie zapytania oraz nasze poczynania są najpierw wysyłane na serwery Google, mówiąc krótko, Gugiel śledzi w ten sposób każdy nasz krok. Zostało to udowodnione, czemu Google nie zaprzeczyło, wniosek nasuwa się więc sam, omijać to szerokim łukiem!
A jaka jest alternatywa? Ze swojej strony polecam Firefoxa 4.0, został on znacząco zoptymalizowany, dzięki czemu działa równie szybko co Chrome, a przy tym jest nawet nieco bardziej funkcjonalny. Mogę go ze swojej strony polecić.